Z WALLYM DOBRZE, MOJE PIERWSZE GUACAMOLE I INTERNETOWY HIPCIO SIĘ ROZWIJA
13:28Hejo! Dzisiaj zapewne dużo nie napiszę, ale zawsze coś. Powiem wam (i się pochwalę), że dosłownie przed chwilą SAMA, moimi dwoma lewymi rączkami do gotowania zrobiłam guacamole (chyba dobrze napisałam). Jak ktoś nie wie, to jest pasta z awokado. Rozgniecione z sokiem z cytryny, czosnkiem i solą. Poezja! Polecam każdemu. Na kanapkę idealnie. Wiem, że powinnam o Wallym pisać, ale tutaj jest więcej ludzi niż na drugim blogu, a może akurat ktoś nie wie co zrobić z dojrzałym awokado :D Co do Wallusi... Bałam się bardzo o niego. Byłam gotowa wylecieć w środku nocy do weta gdyby coś się działo (oczywiście po wykonaniu najpierw telefonu do weta). Ale nie ma takiej potrzeby. Wally czuję się znakomicie, aczkolwiek przeraża mnie jak śpi... Ten głęboki sen... Biega, skacze, staje na dwóch łapkach i ma apetyt więc wszystko dobrze wskazuję. Ogólnie to trochę zmieniłam dawkowanie warzyw. Zawsze Wally zostawiał jakieś warzywo. Marnowała się większość tego co mu dawałam. Postanowiłam więc dawać mu mniej. I to było dobre postanowienie. Daję kawałek pomidora (nawet nie ćwiartkę), mały kawałek papryki, liść cykorii, kilka gałązek koperku czy czegoś tam i już. Zjada dosłownie wszystko. Nawet ,,najgorszą" marchewkę! Do tego oczywiście raz dziennie karma, ciągle siano i woda. A no i zioła suszone. Wcina je o każdej porze roku, nie tylko zimą. Uwielbia, a wolę żeby jadł to niż jakieś kupne smakołyki... Po za tym, urządziłam mu domowe spa. Ostatnio był taki straszliwy upał, że masakra. Dałam na chwilę Wallego do wody (oczywiście malutko nalałam), żeby pomoczył chwilę łapki. Dwie minuty i do ręcznika. Widać było, że mu ulżyło trochę. Po tym musiałam go wytrzeć dokładnie (w sensie od spodu), i przystąpiłam do czynności koniecznych.
Czesanie - spoko, obcinanie pazurów - nie spoko. Wyrywał się przy obcinaniu jak nie wiem co. Obcięłam tylne i na tym przystałam. Nie chciałam go stresować więcej. Przełożyłam resztę na drugi dzień. Obcinałam z samego rana, dobre światło było. Bardziej się stresowałam niż on! Normalnie ręce mi się trochę trzęsły, bo Walluch wyrywał ciągle łapki i bałam się żeby nie obciąć za daleko (raz w życiu tak miałam, tylko przy tylnej łapie). Zaczęłam do niego mówić... Ale nie coś typu ,,Nie bój się słonko. Nic się nie dzieje", a wręcz przeciwnie. ,,Pańcia ci taką krzywdę straszną robi, tak? Wallemu taka krzywda się dzieje" i leżał grzecznie. Nie pomyślcie tylko sobie, że ja zwierzę straszę! Mówiłam do niego bardzo spokojnie. Przy ostatnim dosłownie pazurku zaczął trochę się wiercić, ale był po za tym grzeczny i dzielny. Dostał oczywiście zieleninkę, żeby się nie obraził za takie złe rzeczy jakie mu robiłam :D A na koniec coś znowu o mnie (jakby)... Wczoraj wieczorem przeglądałam Hipcia (sklep zoologiczny). Na stronie pisali, że będą nowości. Myślę, pewnie kolejne zbędne smakołyki. A jednak nie! Nowościami są zabawki z zagranicy! Dokładnie takie, jakie mi się marzyły mieć dla Wallego. Kilka z nich sobie upatrzyłam, więc jak będzie przypływ gotówki to od razu zakupy w Hipciu. Dodatkowo jest nowa karma dla świnek. Niestety tylko 2kg, więc takiej dużej bym nie zamówiła. Może będą mniejsze, bo z chęcią bym przetestowała. *Taka tam reklama* Hehe, oczywiście żartuję :D W sensie z tą reklamą. Po prostu mówię ja ktoś nie zagląda za często tam, a jest ciekaw co doszło. No i tyle. Do zobaczenia!
4 komentarze
guacamole-Jadłam 1 raz w życiu :D
OdpowiedzUsuńDobrze,że misiakowi nic się nie stało :*
oj,pani Wallika straszy?Nie ładnie!Ale to lepiej niż gdyby miał stracić palca :)
Ja już widziałam te zabawki,są świetne!Może Steflik dostanie chociaż 1? Nikt tego nie wie....
A widziałaś nowości od Vitapola?Ta firma mnie pozytywnie zaskaczyła :D Na pewno sprawdzę te karmy :)
~Chocolate Monster
A, tak, widziałam :D Ciekawe cóż to się stało. Opamiętał się Vitapol w końcu czy to tylko zmyłka?
UsuńOby to pierwsze :D
Usuńhttp://prosiaczkoweprzygody.blogspot.com/ <---Stef zaprasza :D
~Chocolate Monster
O, extra. Będę na pewno czytać ;)
UsuńBardzo dziękuję za każdy komentarz!