PIERWSZE DNI WALLYEGO W NOWYM DOMKU, CZYLI JAK TO BYŁO

07:37

Hejka...
Napewno was ciekawi jak wg Wally trafił do mnie...
Zaczeło się od tego że po szkole poszłam z koleżankami do zoologicznego bo jedna, która ma świnki morskie musiała kupić sianko. Jak zazwyczaj oglądałyśmy zwierzątka, (gryzonie) i wtedy zobaczyłam ja... Piekną, czarną   samiczkę (chyba)...Wtedy właśnie się zaczeło.. Powiedziałam, że chcę taką świnkę <333 Gdy wyszłyśmy z zoologicznego zaczeła się rozmowa na ich temat :)
Jedna z nich (ta co kupiła sianko) powiedziała że urodziły się jej niedawno maluszki (3)...
Zapytała sie wiec czy bym nie chciała od niej kupić jedną.. Ja odrazu się nie zdecydowałam  bo musiałam obgadać to z  moją mamą...Najpierw pokazałam mamie w tym zoologicznym tą czarną świnkę, ale mama powiedziała, że taka dorosła świnka będzie się długo przyzwyczajać do mnie i  wg to była ona chyba chora bo nic nie chciała robić, tylko leżała w kąciku :(
Następnie powiedziałam mamie, że koleżanka może mi sprzedać samca... Mama odrazu się nie zgodziła ale jakoś ją namówiłąm i tego nie żałuję :) I tak zaczeła się przygoda z prosiaczkiem..
Na początku miał nazywać się Malibu, ale jakoś zadługie by było to imię.. Wally wzieło się z tąd, że jest taka bajka o tym robocie...Dostałam Wallusia dokładnie: 12.10.2013r. :) a ur. sie 12.9.2013r.
Na początku nie wiedziałam że jest on peruwianka (czyli długowłosą świnką).. Wyglądał na zwykłą świnkę krótkowłosą :) Dowiedziałam się o tym że jest tej rasy ok.miesiąca temu...Będę musiała podcinać mu sierść bo rośnie mu całe życie, będe musiała go kąpac, tylko nie wiem gdzie można kupić szampon dla gryzoni...*jeśli ktoś wie gdzie można kupić taki szampon to piszcie w kom.








                                                                 Papa :)

You Might Also Like

0 komentarze

Bardzo dziękuję za każdy komentarz!